Forum Bioderko
Forum Bioderko zrzesza chorych z problemami stawów biodrowych, fizjoterapeutów, lekarzy ortopedów oraz osoby związane i zainteresowane tematem.

Porady i wiedza - [OGÓLNE] Rehabilitacja przed operacją

KasiaM - Pią 31 Lip, 2009
Temat postu: [OGÓLNE] Rehabilitacja przed operacją
Witam! Jakie możecie polecić ćwiczenia na biodra, które pomogą je wzmocnić przed operacją?
AgaW - Pią 31 Lip, 2009

Cieszę się, że chcesz ćwiczyć! ! :-)
Dobór ćwiczeń musisz uzależnić od stopnia Twojej choroby. Ćwiczenia nie mogą powodować bólu.
Moja propozycja to codzienna gimnastyka w której będziesz się rozciągać, wzmacniać mięśnie pleców i brzucha oraz nóg. Każdy chory ma przed operacją inne dolegliwości bólowe - dobierz ćwiczenia, które nie bądą tego bólu nasilać. Każde ćwiczenia w których będziesz napinać mięśnie ciała oraz je rozciągać będą przydatne. Jeśli możesz to wykonuj różne kombinacje ćwiczeń. Nawet 15 minut dziennie gimnastyki będzie mieć duże znaczenie. Ja mogłam wykonywać różne skłony, rozciągać się, robić brzuszki, nie mogłam przed zabiegiem robić nożyc ani innych tego typu ćwiczeń ( ból !) Chyba że nogi w odwodzeniu suwałam po podłożu. Za to mogłam ćwiczyć na brzuchu, pływać " na niby" , wyciągać koci grzbiet, nawet robić pompki. Starałam się, aby moje ćwiczenia były podobne do tych, które kiedyś miałam na korektywie ćwicząc na skoliozę. Ale najlepiej służyła mi jazda na rowerze. Nie bolało mnie, biodro ładnie pracowało i poprawiało mu się ukrwienie, w początkowej fazie choroby po rowerze ból na trochę ustępował !
Myślę, że rower Tobie też będzie świetnie służył.
Jeśli masz możliwość to pływaj! To bardzo pomaga, nawet możesz ćwiczyć w wodzie leżąc na materacu.
Najważniejsze, aby się nie forsować, ćwicz regularnie tyle ile możesz i ćwiczenia które nie nasilają bólu. Wybierz taką formę ćwiczeń, aby to nie była kara tylko czas dla Ciebie, chwila na relaks i odpoczynek. Ja podczas ćwiczeń starałam się myśleć o czymś miłym, lubiłam ćwiczyć gdy już nie goniły mnie obowiązki domowe, często przy muzyce. Wtedy bez pośpiechu mogłam poświęcić trochę czasu dla siebie, oderwać się od pracy, obowiązków, zrobiłam sobie z gimnastyki formę odpoczynku. Jeśli zadbasz o miłą atmosferę ćwiczeń to będzie Ci przyjemnie przyzwyczajać się do gimnastyki i z czasem ją polubisz. A nastawienie pozytywne pomaga uzyskać świetne efekty. ;-)
Jeśli masz wątpliwości co do ćwiczeń i boisz się że jakieś mogą Ci zaszkodzić to poradź się ortopedy lub kogoś , kto zna się na rehabilitacji.

pasiflora - Pią 31 Lip, 2009

A macie zestaw dla leniuchów takich jak ja Ćwiczenia to zawsze dla mnie były tortury Od dziecka ojciec mnie do nich zmuszał Godzinami leżałam na brzuchu z workiem piasku na tyłku Myślę, że stąd ten uraz do ćwiczeń
Fizkom - Pią 31 Lip, 2009

...... " Jeśli masz wątpliwości co do ćwiczeń i boisz się że jakieś mogą Ci zaszkodzić to poradź się ortopedy lub kogoś , kto zna się na rehabilitacji...."

Radziłbym KasiM rzeczywiście zapytać się o ćwiczenia kogoś kto zna się na rehabilitacji. I sugerowałbym aby tą osobą był fizjoterapeuta.....

Fizkom

AgaW - Pią 31 Lip, 2009

Kasiu M. Fizkom ma rację. Każdy z nas ma inny organizm i inne kłopoty z biodrami. Ja pytałam o zdanie co do ćwiczeń 2 dobrych ortopedów. Romawiałam o konkretnych ćwiczeniach, pytałam co jeszcze mogę robić i na co uważać. W moim przypadku ograniczeniem był ból, poza tym miałam dużą dowolność w wyborze ćwiczeń, dostałam zachętę do pływania i roweru. Dowiedziałam się o tym jak bardzo sobie pomogę jeśli będę się ruszać regularnie, jak ważna jest dobra kondycja do zabiegu.
Po rozmowie z lekarzami i pytaniach o konkretne sposoby gimnastyki czułam się bezpiecznie i wiedziałam, że sobie nie zaszkodzę.
Gdy zaczynałam długie trasy rowerowe( ok. 50 km i więcej) to też pytałam lekarza o zdanie czy mogę tak daleko jeżdzić.
Do przygotowań do operacji może pomoże Ci temat : http://forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=223 .
Pasifloro - Twoja sytuacja jest inna z tego co czytałam w Twoich postach. Myślę, że Twoje ćwiczenia powinien dobrać Ci fizjoterapeuta, może w porozumieniu z ortopedą. Twoja choroba przysporzyła Ci wiele ograniczeń i musisz mieć pewność że ćwiczenia nie zaszkodzą Ci i nie będą powodować większego bólu. Byłoby super, gdybyś mogła poprawić swój zakres ruchów. :-)

Jowi - Pią 31 Lip, 2009

Warto przed operacją wzmacniać mięśnie grzbietu oraz przepony....gdyż po zabiegu te mięśnie odgrywają bardzo istotną rolę w procesie prawidłowego poruszania się, a jak się chodzi o kulach to wiadomo inne obciążenie, inne rozłożenie masy i szkoda żeby bolał kręgosłup. Chyba najlepsze jednak na wszystko jest pływanie:) Ale o tym więcej tutaj: http://forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=178
Pozdrawiam

KasiaM - Pią 31 Lip, 2009

Dzięki za Wasze odpowiedzi. Problem w tym, że nie umiem pływać i ćwiczenia na basenie odpadają.
Jowi - Pią 31 Lip, 2009

KasiaM napisał/a:
Dzięki za Wasze odpowiedzi. Problem w tym, że nie umiem pływać i ćwiczenia na basenie odpadają.


Nie musisz umieć pływać żeby ćwiczyć w wodzie, ćwiczenia w wodzie wykonuje sie i tak w basenie rekreacyjnym gdzie jest góra 1.2m:) a takowe ćwiczenia to i tak wykonujesz trzymając się barierek, maszerując po dnie itp itd:)to tak naprawdę zabawa w wodzie tak jak nad jeziorem czy nad morzem:)

Katja - Pią 31 Lip, 2009

KasiaM, pasiflora
- wiele razy już powtarzałam i powtórzę jeszcze raz iż nie istnieje coś takiego jak "zestaw ćwiczeń". Każdy organizm ludzki jest po 1) skomplikowaną maszynerią, a po 2) o zróżnicowanych możliwościach. To co dla jednego dobre i zbawienne w skutkach - dla drugiego może okazać się nieodpowiednie a nawet powodujące ból czy pogłębiające wadę i chorobę. W rehabilitacji nie ma czegoś takiego jak standardy! Gotowe receptury odpowiednie dla ogółu! Nie ma i tyle. Na Forum Bioderko staramy się informować o nowoczesnym podejściu do rehabilitacji, indywidualnej pracy na płaszczyźnie pacjent-fizjoterapeuta, leczeniu w oparciu o skrupulatnie opracowane metody fizjoterapeutyczne http://forumbioderko.pl/viewforum.php?f=14 . Nie ma szablonu, który pasuje i czyni cuda u każdego pacjenta. Indywidualne podejście do rehabilitacji i leczenia - to nie tylko hasło który tutaj się posługuję, ale cel jakim kieruję się tworząc to forum.
Dziękuję.

Jowi - Pią 31 Lip, 2009

Jowi napisał/a:
Warto przed operacją wzmacniać mięśnie grzbietu oraz przepony....gdyż po zabiegu te mięśnie odgrywają bardzo istotna rolę w procesie prawidłowego poruszania się, a jak się chodzi o kulach to wiadomo inne obciążenie, inne rozłożenie masy i szkoda żeby bolał kregosłup. Chyba najlepsze jednak na wszystko jest pływanie:) Ale o tym więcej tutaj: http://forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=178
Pozdrawiam


Dla jasności powiem, ze to były ćwiczenia, które osobiście wykonywałam:) Z reszta w zupełności zgadzam się z Katją pewne rzeczy innym pomagają a drugim te same szkodzą:/

AgaW - Pią 31 Lip, 2009

Zgadzam się z Katją w zupełności. Możemy jedynie dzielić się swoim doświadczeniem, opowiedzieć jak było w naszym konkretnym przypadku. Ale każdy z nas jest inny i trzeba o tym pamiętać aby sobie nie zaszkodzić.
pasiflora - Pią 31 Lip, 2009

A wiec mam pytanie: Wychodzę ze szpitala np po osteotomii, udaje sie rehabilitanta/rehabilitantki i słyszę, że jest miejsce za 2 miesiące Wiec co powinnam zrobić do momentu fachowej opieki? Dodam, że w najbliższych poradniach rehabilitacyjnych, takie terminy to norma.
Aga - Pią 31 Lip, 2009

Cóż, w naszych warunkach to norma. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby w sytuacji, kiedy potrzebuję porady specjalisty, można było umówić wizytę na najbliższy tydzień, nawet dwa tygodnie. ten problem dotyczy oczywiście wizyt w ramach NFZ... Niestety, tutaj dotykamy kwestii finansów. Może nie jestem obiektywna, ale w sytuacji, kiedy chodzi o nasze zdrowie, warto zainwestować i udać się prywatnie na wizytę...

Niestety taki mamy system. Może on się kiedyś zmieni, ale my niestety nie mamy czasu czekać na zmiany.

Trzeba pamiętać, że koszty te można odliczyć (oczywiście spełniając pewne warunki), zatem, może warto jednak rozważyć opcję nie czekania w kolejce...

Fizkom - Pią 31 Lip, 2009

Cytat:
A wiec mam pytanie: Wychodzę ze szpitala np po osteotomii, udaje sie rehabilitanta/rehabilitantki i słyszę, że jest miejsce za 2 miesiące Wiec co powinnam zrobić do momentu fachowej opieki? Dodam, że w najbliższych poradniach rehabilitacyjnych, takie terminy to norma.


Robisz to samo co w przypadku długich terminów u lekarza. Szukasz prywatnie namiaru na "upatrzonego" fizjoterapeutę. Nawet jeśli będzie to wizyta prywatna, kwota jaką zapłacisz będzie niższa od tej na leki przeciwbólowe, które będziesz musiała kupić.

Pozdrawiam,
Fizkom

AgaW - Pią 31 Lip, 2009

Pasifloro - przed operacją w sprawie ćwiczeń poradź się lekarza. Jeśli możesz to umów się na wizytę z fizjoterapeutą nawet niech to będzie wizyta od czasu do czasu w miarę możliwości finansowych skoro tak długo się czeka na kolejkę NFZ.
A po operacji zacznij ćwiczyć i zanim dojdzie kolejka z NFZ spotykaj się z kimś prywatnie - nawet co jakiś czas.
W moim mieście też czeka się "wieki" na rehabilitację. Dlatego w miarę możliwości umawiam się na prywatne wizyty, które bardzo mi pomagają. Może ktoś jest w Twoim mieście kto pracuje na NFZ i prywatnie też? Może mogłaby Cię prowadzić przez rehabilitację jedna doświadczona osoba?
Pomyśl o tym - zawsze to jakieś rozwiązanie ;-)

Jowi - Pią 31 Lip, 2009

i znów kwestia nieodzownych finansów żeby chorowac trzeba miec dużą skarbonkę, a żeby zdrowieć to nawet 2;/
Nika - Pią 31 Lip, 2009

Pasiflora, jeśli chodzi o mnie, to ja w ogóle nie mogłam się dostać na reh. w ramach NFZ w ciągu 6 miesięcy od operacji, mimo że pytałam w kilku ośrodkach. Przez pierwsze dwa miesiące słuchałam wyłącznie Profesora. W międzyczasie udało mi się spotkać odpowiedniego człowieka, ale już w prywatnej przychodni. Czasem bywa tak, że od drugiej wizyty cena jest sporo niższa - tak było w moim przypadku. Pozdrawiam!
Jowi - Pią 31 Lip, 2009

Wyszłam ze szpitala 9 lipca a 13 zaczełam rehabilitacje, Dzień w dzien po kilkadziesiąć męczących minut.... Ale gdyby nie tzw "wejścia" i z tytułu "służby zdrowia" no i oczywiście odpowiednie fundusze to pewnie do tej pory bym siedziała skulona i zastanawiała się jak zrobić siusiu żeby nie bolało....Natomiast w ramach NFZ jak dziś dostarczę skierowanie na rehabilitacje, to czeka się u mnie około miesiąca czasu:) Więc jeszcze nie tak żle:)
Fizkom - Pią 31 Lip, 2009

Jowi napisał/a:
Warto przed operacją wzmacniać mięśnie grzbietu oraz przepony....gdyż po zabiegu te mięśnie odgrywają bardzo istotna rolę w procesie prawidłowego poruszania się, a jak się chodzi o kulach to wiadomo inne obciążenie, inne rozłożenie masy i szkoda żeby bolał kregosłup. Chyba najlepsze jednak na wszystko jest pływanie:) Ale o tym więcej tutaj: http://forumbioderko.pl/viewtopic.php?t=178
Pozdrawiam


OK. Niech będzie wzmacnianie mm.grzbietu. Nie zaszkodzą.....
Jako pierwsza na tym Forum wspomniałaś o ogromnym znaczeniu pracy przepony. Brawo!!! Jest to główny mięsień wdechowy, który ma również ogromne znaczenie dla statyki tułowia i prawidłowości ruchów naszego ciała. Jego nieprawidłowa praca jest też częstą przyczyną Waszych bóli kręgosłupa.....

pozdrawiam,
Fizkom

Jowi - Pią 31 Lip, 2009

Fizkom napisał/a:
Jako pierwsza na tym Forum wspomniałaś o ogromnym znaczeniu pracy przepony. Brawo!!! Jest to główny mięsień wdechowy, który ma również ogromne znaczenie dla statyki tułowia i prawidłowości ruchów naszego ciała. Jego nieprawidłowa praca jest też częstą przyczyną Waszych bóli kręgosłupa.....


Wspomniałam, gdyż podczas mojej rehabilitacji przekonałam się, że mój brzuszek to ewentualnie koło mięśni stał czy też leżał. Myślałam że, zrobienie paru brzuszków z pociągnięciem klatki piersiowej to żaden problem, ale po 5 takich manewrach umierał mój kregosłup albo raczej mięśnie grzbietu, a o przeponie to już nie wspomne ręce rehabilitanta to był po prostu ołów.... Jedyna rzeczą, którą ćwiczyłam wcześniej to ćwiczenia oddechowe przeponą....ale w połączeniu z rotowaniem miednicy i przyciąganiem klatki to po prostu był Mount Everest....Dziś potrafie takich akrobacji zrobić dziennie ze 100...wymęczonych....ale wiem, ze dzięki temu (pracy nad przeponą) nie boli mnie kręgosłup tak jak na początku:)

ale przyznam, ze jak się skupiam nad tą praca przeponą to zapominam, że trzeba oddychać....i tak mocno zaciskam ząbki, że mój stomatolog nie byłby z tego zadowolony:)

pasiflora - Pią 31 Lip, 2009

Powiem tak Jak weszłam do najnowszej przychodni rehabilitującej, to mi się tzw zawieszki rzuciły w oko Następnie się pytam, czy miały do czynienia z rehabilitacja po kapoplastyce, to zaprzeczyły Natomiast pani przełożona ich, jakaś tam doktor rehabilitacji, mniejsza z tym o tytuł, oświadczyła mi, ze nie ma różnic w rehabilitowaniu po endo, czy po kapo, a te półtora miesiąca oczekiwania to idealny czas, na dojście do siebie tzn dala mi odczuć ze wczesniejsza rehabilitacje jest wręcz nie wskazana Jak mam zawierzyć w poprawne rehabilitowanie mnie, skoro juz na dzien dobry takie błędy.
KubaP. - Sro 19 Sie, 2009

Cytat:
OK. Niech będzie wzmacnianie mm.grzbietu. Nie zaszkodzą.....
Jako pierwsza na tym Forum wspomniałaś o ogromnym znaczeniu pracy przepony. Brawo!!! Jest to główny mięsień wdechowy, który ma również ogromne znaczenie dla statyki tułowia i prawidłowości ruchów naszego ciała. Jego nieprawidłowa praca jest też częstą przyczyną Waszych bóli kręgosłupa.....


U facetów jest chyba trochę inaczej z tą przeponą, prawda? My i i tak z załozenia oddychamy brzuchem. Fizkom, jakim sposobem najprościej "podrasować" sobie przeponę? Są na to jakieś ćwiczenia, czy tez sprawa indywidualna (u każdego pacjenta inaczej)?

Jowi - Sro 19 Sie, 2009

Cytat:
U facetów jest chyba trochę inaczej z tą przeponą, prawda? My i i tak z załozenia oddychamy brzuchem. Fizkom, jakim sposobem najprościej "podrasować" sobie przeponę? Są na to jakieś ćwiczenia, czy tez sprawa indywidualna (u każdego pacjenta inaczej)?


No wiesz KubaP., zawsze możesz się przerzucić na oddychanie torem piersiowym, będziesz miał pewnie tez mega trudne zadanie:) A tak na poważnie to przeponowo też trzeba umieć poprawnie oddychać....wdech ustami wydech dłłłługi noskiem itp itd. Ale Fizkom wie pewnie więcej na ten temat:)

Miało być odwrotnie z tym oddychaniem ....dobrze, że pani od badań fizykalnych tu nie zagląda;p

Fizkom - Sro 19 Sie, 2009

KubaP. napisał/a:

U facetów jest chyba trochę inaczej z tą przeponą, prawda? My i i tak z załozenia oddychamy brzuchem. Fizkom, jakim sposobem najprościej "podrasować" sobie przeponę? Są na to jakieś ćwiczenia, czy tez sprawa indywidualna (u każdego pacjenta inaczej)?


Nie ma prostych sposobów. One tylko takimi mogą się wydawać.......
Przed przystąpieniem do "podrasowania" przepony", należy po pierwsze, rozpoznać stan napięcia w obrębie jej przyczepów ścięgnistych (żebra, mostek, kręgosłup lędźwiowy). Dopiero wtedy można określić sposób postępowania w celu aktywizacji tego mięśnia. Dodam jeszcze tylko (aby jeszcze bardziej skomplikować), że terapia przepony powinna wcześniej uwzględnić stan napięcia mięśni dna miednicy (przepona miedniczna) zgodnie z zasadą ...."po pierwsze - nie szkodzić"... I gdy takie rozeznanie już mamy, możemy się bawić w "oparcie przepony na trzewiach" i "podparcie przepony oddechem". Proszę, nie pytajcie tylko jak to się robi. Pytajcie Waszych fizjoterapeutów.......

Jeszcze jedna uwaga dotycząca "żeńskiego" i "męskiego" sposobu oddychania. Jaki by nie był (piersiowy, brzuszny, mieszany) to przepona, jako główny mięsień wdechowy, musi być zawsze sprawna w 100%. W przeciwnym razie pacjenci mogą sie skarżyć na bóle klatki piersiowej, kręgosłupa (!!!), wzdęcia, ograniczenia ruchów tułowia, kończąc na guzkach zapalnych strun głosowych u śpiewaków operowych ......

Jowi napisał/a:
Cytat:
A tak na poważnie to przeponowo też trzeba umieć poprawnie oddychać....wdech ustami wydech dłłłługi noskiem itp itd.



Robi się TO dokładnie odwrotnie. Wdech noskiem a wydech ustami.....

pozdrawiam,
Fizkom

Jowi - Sro 19 Sie, 2009

kurcze a ja tak napisałam :) wypadek przy pracy :/ Ta to jest jak ogląda się lekkoatletykę i patrzy na rzut dyskiem i trzyma się kciuki za Małachowskiego:) i odrabia zadanie domowe na forum:)
KubaP. - Sro 19 Sie, 2009

Cytat:
Nie ma prostych sposobów. One tylko takimi mogą się wydawać.......
Przed przystąpieniem do "podrasowania" przepony", należy po pierwsze, rozpoznać stan napięcia w obrębie jej przyczepów ścięgnistych (żebra, mostek, kręgosłup lędźwiowy). Dopiero wtedy można określić sposób postępowania w celu aktywizacji tego mięśnia. Dodam jeszcze tylko (aby jeszcze bardziej skomplikować), że terapia przepony powinna wcześniej uwzględnić stan napięcia mięśni dna miednicy (przepona miedniczna) zgodnie z zasadą ...."po pierwsze - nie szkodzić"... I gdy takie rozeznanie już mamy, możemy się bawić w "oparcie przepony na trzewiach" i "podparcie przepony oddechem". Proszę, nie pytajcie tylko jak to się robi. Pytajcie Waszych fizjoterapeutów.......


Fizkom, super że nas tu oświecasz, ale chyba ze mnie tępak ;-) Nic nie kapuje :oops: Znaczy się mało co... Czyli sam sobie nic tu nie wymyślę. A liczyłem, że może sa na moją potrzebe proste ćwiczenia jak brzuszki itp. :-( Nie łatwe jest życie ;-)

Fizkom - Nie 23 Sie, 2009

KubaP. napisał/a:
Fizkom, super że nas tu oświecasz, ale chyba ze mnie tępak ;-) Nic nie kapuje :oops: Znaczy się mało co... Czyli sam sobie nic tu nie wymyślę. A liczyłem, że może sa na moją potrzebe proste ćwiczenia jak brzuszki itp. :-( Nie łatwe jest życie ;-)


Tak, to co napisałem odnośnie pracy na przeponie wymaga poprowadzenia przez terapeutę. Przynajmniej na początku. Gdy już będziesz wiedział jak "podrasować przeponę" część z tych ćwiczeń możesz wykonać samodzielnie. Oczywiście każda autoterapia wymaga dobrej samokontroli ale jeśli na początku będziesz pod czujnym okiem fizjoterapeuty nie powinno być z tym kłopotu.....
I pamiętaj (to do wszystkich też... )!!!!! Zakończ katowanie brzucha poprzez "brzuszki". To nie prowadzi do prawidłowej pracy mm. tułowia, tym samym nie ma przełożenia na stabilny tułów podczas wszelkich czynności dnia codziennego. Wybacz, że nie napiszę tutaj JAK? powinieneś aktywizować te partie ciała. Przez chwilę nawet próbowałem coś naskrobać w formie uproszczonej ale zrezygnowałem. Nie da się tak na odległość napisać instruktażu. Za dużo zmiennych, za dużo elementów do kontroli...... W związku z tym (to do wszystkich też ) PYTAJCIE WASZYCH FIZJOTERAPEUTÓW ......!!!!!

pozdrawiam,
Fizkom

KubaP. - Wto 25 Sie, 2009

Fizkom napisał/a:
Zakończ katowanie brzucha poprzez "brzuszki". To nie prowadzi do prawidłowej pracy mm. tułowia, tym samym nie ma przełożenia na stabilny tułów podczas wszelkich czynności dnia codziennego.

:-) A nawet lubiłem "brzuszki" ;-) No dobrze, przemyślę ostro co co napisałeś. Nie mam swojego rehabilitanta, bo jestem jeszcze daleko przed operacją więc póki co nie interesuję się rehabilitacją. A skoro nie mam swojego terapeuty no to nie omówię z nim rasowania przepony. Szkoda. Czy jest może szansa, żeby jakiś sensowny trener na siłowni mógł mi zamiast rehabilitanta opowiedzieć coś o przeponie w podobny sposób jakby zrobił to rehabilitant? czy raczej nie ma sensu pytać, bo odpowie mi jak typowy mięśniak?

Fizkom - Wto 25 Sie, 2009

KubaP. napisał/a:
Czy jest może szansa, żeby jakiś sensowny trener na siłowni mógł mi zamiast rehabilitanta opowiedzieć coś o przeponie w podobny sposób jakby zrobił to rehabilitant?


Spróbuj zapytać. Zobaczymy jaką otrzymasz odpowiedź. :shock:
Gdybyś jednak zechciał zainteresować się fizjoterapią, jeszcze przed zabiegiem (tak bym właśnie radził), to szukaj certyfikowanego terapeuty metody PNF. Otrzymasz wtedy zarówno info. o przeponie i aktywnościach tułowia dobranych właśnie dla Ciebie. Czyli 2 w 1.
To czego nauczysz się teraz zaprocentuje po operacji. Same korzyści........

pozdrawiam,
Fizkom

KubaP. - Pon 31 Sie, 2009

Fizkom napisał/a:
Spróbuj zapytać. Zobaczymy jaką otrzymasz odpowiedź. :shock:

He he he, zapytałem na siłowni o przeponę ;-) Trener osiłek zrobił dokładnie takie oczy jak ten emoticon: :shock: Nie umiał sensownie powiedzieć mi jak ją wytrenowac. Rzecz jasna polecał atlas, ławeczkę i brzuszki :-) No a miałem go za sensownego trenera.... ;-) Uśmiałem się :lol:

Fizkom - Pon 31 Sie, 2009

KubaP. napisał/a:

He he he, zapytałem na siłowni o przeponę ;-) Trener osiłek zrobił dokładnie takie oczy jak ten emoticon: :shock:


No cóż..... Fizjoterapeuta nie zastąpi lekarza i pielęgniarki. Lekarz, pielęgniarka i trener, razem wzięci, nie zastąpią fizjoterapeuty.

pozdrawiam,
Fizkom

Jowi - Wto 01 Wrz, 2009

Fizkom napisał/a:
No cóż..... Fizjoterapeuta nie zastąpi lekarza i pielęgniarki. Lekarz, pielęgniarka i trener, razem wzięci, nie zastąpią fizjoterapeuty.


Święta prawda, ale też prawdą jest, że dobry zespół terapeutyczny to połowa sukcesu:)

Fizkom - Wto 01 Wrz, 2009

....."Święta prawda, ale też prawdą jest, że dobry zespół terapeutyczny to połowa sukcesu:)".......

Druga połowa sukcesu zależy od pacjenta; jego motywacji, mobilizacji i wytrwałości.

Jowi - Wto 01 Wrz, 2009

Ja zawsze też mówię, że pozytywne myślenie, to połowa sukcesu:)
pasiflora - Sro 10 Lut, 2010

Po spotkaniu bioderkowiczów na Śląsku obiecałam Wendy, Katji a przede wszystkim sobie że wezmę się ostro za rehabilitację przedoperacyjną. Myślałam że wszystko będzie dobrze ale oczywiście po raz kolejny rozczarowanie Niestety nie rejestrują na tę chwilę Mam okazję najszybciej dostać się w okolicach kwietnia. Kpiny se urządzają. To jest żałosne :!: :!: :!: Nawet zastanawiałam się czy nie umieścić tego postu w temacie "kawały, humor"
Edi - Sro 10 Lut, 2010

Pasifloro czytając co piszecie o rehabilitacji postanowiłam poprosić lekarza rodzinnego o skierowanie,aby przed operacją wzmocnic mięśnie.Też się bardzo zdziwiłam bo termin na rehabilitacje mam na lipiec ...to jest nienormalne !!! !!szukam dalej :shock:
Fizkom - Sro 10 Lut, 2010

edyta olszewska napisał/a:
czytając co piszecie o rehabilitacji postanowiłam poprosić lekarza rodzinnego o skierowanie,aby przed operacją wzmocnić mięśnie.:


Nie mam przekonania do tego czy wzmocnienie mięśni to jest właśnie to, co najbardziej jest potrzebne przed operacją. Stawiałbym o wiele bardziej na uelastycznienie całych łańcuchów powięziowo-mięśniowych. Podczas operacji i tuż po niej właśnie to będzie Tobie najbardziej potrzebne. Poza tym naucz się jeszcze przed szpitalem chodzić o dwóch kulach. Lepiej to zrobić teraz niż uczuć się tuż po zabiegu.......... bo w głowie huczy, ciało osłabione i trudno się skupić na czymkolwiek.....

Pozdrawiam,
Fizkom

pasiflora - Sro 10 Lut, 2010

Fizkom napisał/a:
uelastycznienie całych łańcuchów powięziowo-mięśniowych.
Mi o to dokładnie chodziło Wendy mi powiedziała na co mam szczególnie zwrócić uwagę. Mam nadzięję że po znajomości choć załatwię coś fajniejszego niż ugle Jak nie to jade do Zabrza do zaproponowanego przez Ciebie rehabilitanta Tylko że ten dojazd, żeby choć śniegu nie było. Ja choć chodzenie o 2 kulach mam opanowane
A na warsztatach może coś podpowiecie mi.

Wendy - Sro 10 Lut, 2010

Kochana nie poddawaj się!!!! Jeśli jest tak fatalnie z NFZem, przemyśl sobie czy nie mogłabyś np. spróbować prywatnej rehabilitacji chociaż raz w tygodniu (w zależności od finansów oczywiście). Myślę, że lepiej raz na jakiś czas, a dobrze, niż często, a w UGULu :mrgreen: Trzymaj się i nie poddawaj :-D
Grace - Pią 12 Lut, 2010

Fizkom napisał/a:
uelastycznienie całych łańcuchów powięziowo-mięśniowych.


Kochani,czy mogłabym się dowiedzieć,na czym polegają ćwiczenia uelastyczniające łańcuchy powięziowo-mięśniowe
Pytam dlatego,gdyż za niedługo znowu zaczynam serię zabiegów rehabilitacyjnych, przedoperacyjnych.
Jak będę wiedzieć jakie to ćwiczenia,to na pewno poproszę o zamianę ćwiczeń na podwieszkach ,na te właśnie ćwiczenia

pasiflora - Pią 12 Lut, 2010

Grace, no niestety ćwiczenia tego typu trzeba z rehabilitantem ustalić, gdyż każdy człowiek jest inny i na co innego musi zwracać uwagę w ćwiczeniach.
Edi - Pią 12 Lut, 2010

witajcie ,ja też umówiłam się na rehabilitacje niestety termin 25 maj :cry:
narazie pozostaje mi rowerek ;-)

jarecki - Pią 12 Lut, 2010

A ja miałem dzisiaj ustaloną wizytę w przychodni rehabilitacji,ale niestety nie byłem.Zaszkodził mi wczorajszy pączek..... :mrgreen:
Wendy - Pią 12 Lut, 2010

Ha, ha, ha!!! Czy to na pewno były pączki? ;-)
Fizkom - Sob 13 Lut, 2010

Grace napisał/a:
Kochani,czy mogłabym się dowiedzieć,na czym polegają ćwiczenia uelastyczniające łańcuchy powięziowo-mięśniowe
Jak będę wiedzieć jakie to ćwiczenia,to na pewno poproszę o zamianę ćwiczeń na podwieszkach ,na te właśnie ćwiczenia


Widzę, że trochę zagalopowałem się pisząc o łańcuchach powięziowo-mięśniowych. Praca z nimi wymaga określonej wiedzy i znajomości technik zwanych Rolfingiem (szukaj pod hasłem Rolfing). Przepraszam ale nie podejmę się zadania wyjaśnienia na Forum przebiegu poszczególnych łańcuchów i ich terapii.
Uelastycznienie łańcuchów powięziowo-mięśniowych można częściowo uzyskać poprzez masaż przykurczonych struktur tkankowych lub tkanek o ograniczonej ruchomości. Dobry masażysta, traktujący ciało pacjenta jako całość poradzi sobie z tym, z pewnością.

* Tak na marginesie, układ mięśniowo-powięziowy nadaje kształt naszemu ciału. Układ
powięziowy to elastyczna sieć która chroni, otacza i wspomaga mięśnie, kości i narządy
wewnętrzne (wspomaga anatomię ciała). Ma również istotny wpływ na nasz układ
hormonalny i odpornościowy. Tkanka łączna z której jest zbudowany jest
wyznacznikiem jakości ruchu, nastrojów i dobrego samopoczucia psychofizycznego.

Pozdrawiam,
Fizkom

AgaW - Sob 13 Lut, 2010

Fizkom napisał/a:
Układ
powięziowy to elastyczna sieć która chroni, otacza i wspomaga mięśnie, kości i narządy
wewnętrzne (wspomaga anatomię ciała). Ma również istotny wpływ na nasz układ
hormonalny i odpornościowy. Tkanka łączna z której jest zbudowany jest
wyznacznikiem jakości ruchu, nastrojów i dobrego samopoczucia psychofizycznego.


Fizkom...to niesamowite jak zbudowane jest nasze ciało!
Nigdy nie pomyślałabym o tkance łączej w taki sposób, nie domyśliłabym się , jak ogromne ma znaczenie.
Chyba pomyślę o poszukaniu dobrego masażysty... ( uwielbiam masaże ) ;-)
Dziękuję !

Edi - Sob 13 Lut, 2010

FIZKOM bardzo dziekuję za podpowiedż tak się składa że mam super masażystkę :mrgreen: gorzej z ceną ,ale spróbuje może jakoś dam rade :lol: :lol: :lol:
Fizkom - Sob 13 Lut, 2010

edyta olszewska napisał/a:
FIZKOM ............. tak się składa że mam super masażystkę :mrgreen:

Polecam masażystce (jeśli się nie obrazi) książkę pt. "Nieskończona sieć - Anatomia powięzi w działaniu". Wystarczy kliknąć w googlach.

Powodzenia,
Fizkom

Grace - Sob 13 Lut, 2010

Fizkom ślicznie dziękuję za przybliżenie tematu uelastyczniania łańcuchów powięziowo-mięśniowych :pada:
Wkrótce wybieram się na zabiegi więc ,,przeegzaminuję"fizjoterapeutów,czy coś wiedzą na ten temat :mrgreen:
Jednakże ortopedzi(u których byłam) i fizjoterapeuci dziwią się,że przy moim chorym biodrze,ruchomość jest prawie zbliżona do ruchomości zdrowego biodra oraz brak jakichkolwiek przykurczów :shock:

Pozdrawiam

Piotrek Medic - Pią 19 Lut, 2010

Fizkom świetnie, że wspomniałeś o tej często zapominanej metodzie terapeutycznej. Anatomia, któej uczą w szkołach i na studiach, jak to ja mówię- to anatomia nieboszczyka. Gdy spojrzy się na mięśnie i inne struktury w ruchu ma to zupełnie inną budowę i zasadę działania- np. jeden mięsień statycznie będzie zginaczem a w funkcji ( w ruchu) będzie uwaga- prostował. Znam przypadek jednej kobiety, która chodziła na rehabilitację i miała swojego prywatnego masażystę. Fizjoterapeuta pracował technikami łącznotkankowymi, rozluźniał powięź ( powiem jeszcze, że rozluźnienie powięzi rozumie się trochę inaczej niż na logikę można to złapać- rozluźnienie to inaczej przywrócenie tonusu- zgodnie z koncepcją rolfingu). Masażysta z kolei niestety to co terapeuta naprawiał to on rozwalał. Dlatego też ja jako masażysta i student fizjoterapii gdy trafia do mnie ktoś na masaż profilaktycznie pytam,. czy uczęszcza on na rehabilitację a jak tak, to czy znajome są mu techniki lub metody, którymi terapeuta pracuje. Niestety często gęsto bywa tak, że zarówno masażysta i fizjoterapeuta chcą pomóc ale pracują innymi technikami i wzajemnie sobie mogą przeszkadzać. Dlatego tak ważna jest często wałkowana zasada- WSPÓŁPRACA TERAPEUTYCZNA. Współpraca czyli również konsultacja. Myślę, że koncepcję dr. Rolf można by ładnie opisać na nasz portal- takim prostym językiem. Może w marcu tego się podejmę oczywiście we współpracy z innymi terapeutami :-)
hanka - Sro 03 Mar, 2010

Witam, ciekawe rzeczy tu opisujecie ale nie znalazłam nic o ćwiczeniach na odstający tyłek/mam takie wrazenie jak chodzę/ podobno mozna cos z tym zrobić. Nie ma u mnie zadnego rehabilitanta . Co robić?
Golo1 - Sro 03 Mar, 2010

Odstający tyłek może być związany z pogłębioną lordozą lub przodopochyleniem miednicy. W takim przypadku wzmacnia się mięśnie brzucha i pośladkowe, ale najważniejsze to poznać przyczyne
Piotrek Medic - Sro 03 Mar, 2010

Dokładnie popieram Golo. Odstająca pupa to bardzo często w 90 % przodopochylenie miednicy a w zwiazku z tym również pogłębiona lordoza. Z całym szacunkiem dla naszych Pań na forum, ale u kobiet to jest jakoś zauważyłem ostatnio- TREND. Jednak spójrzmy na to nieco inaczej. U pacjenta biodrowego występuje takowe przodopochylenie, gdyż organizm wymusza na chorym takową pozycję. Panewka stawu biodrowego jest tak ustawiona, że gdy miednica pochyli się do przodu pokryje prawie całą powierzchnię głowy kości udowej. Jest to również w pewnym stopniu pozycja bezbolesna. Częst gdy dochodzi do przodopochylenia , prócz zwiększonej lordozy mamy do czynienia z chodem na ugiętych kolanach. Taki chód obciąża biodro, gdyż staw ten wypełnia coś takiego jak obrąbek stawowy. W pewnych miejscach jest on grubszy, gdyż w tych miejscach staw przejmuje większe obciążenia. Gdy zmienimy ustawienie stawy- nadmierne przodopochylenie miednicy- wówczas obciążenia przechodzą na niedostosowane do takich silnych obciążeń powierzchnie stawowe. Usunięcie przodopochylenia miednicy wiąże się z ćwiczeniami, głównie mięśniowymi. Warto wzmocnić brzuszek, pośladki, mięśnie grupy przyśrodkowej naszego uda oraz tzw. grupę kulszowo goleniową. Popracować trochę PNF. Najważniejsze to znaleźć samą przyczynę i dążyć do jej wyeliminowania. Dlatego polecam wizytę u sprawdzonego terapeuty.

Pozdrawiam

basia19 - Sro 03 Mar, 2010

Witam ,Piotrek jaki Ty jesteś mądry -czyli odstajacy kuperek to nie przyczyna choroby stawów biodrowych i powód do operacji? Duzo ludzi mówi że to jest własnie objaw , a po endoprotezie podobno problem znika.
Piotrek Medic - Sro 03 Mar, 2010

cześć Basia- przeczytaj moją wypowiedź powyżej, napisalem- że u pacjenta biodrowego występuje zazwyczaj przodopochylenie miednicy zatem tam gdzie występuje wada biodra zazwyczaj spotyka sie takowy objaw choć nie jest to bezwzględną reguła, gdyż wad bioder jest kilka. Co do endoprotezy- objaw sam nie zniknie jak nie bedzie poprawnie prowadzona rehabilitacja- o czym mogliśmy sie przekonac na ostatnich warsztatach.

Dziękuję za miłe słowa ale bez przesady bez przesady :-)

kinga - Sro 03 Mar, 2010

basia19 napisał/a:
czyli odstajacy kuperek to nie przyczyna choroby stawów biodrowych i powód do operacji?

Kuperek raczej nie jest przyczyną choroby, to raczej na odwrót => przez chore stawy biodrowe mamy złe ustawienie miednicy i reszty, a to prowadzi do kuperka :)
rehabilitacja i leczenie powinny iść równocześnie
a jeśli się mylę, to czekam na poprawienie

Piotrek Medic - Sro 03 Mar, 2010

kinga świetnie powiedziane- patrząć przez pryzmat wady biodra odstająca pupa to niejako objaw tej choroby. Jednak, niektóre osoby wymuszają taką pozycję- np modelki, żdeby uwidocznic swoje wdzięki. A to z kolei może obciążac stawy- mówiąc o trendzie miałem to na myśli. Co do rehabilitacji to zgodzę się powinna iśc w parze z leczeniem i poniekąd wyprzedzać właściwy etap leczenia- operację, czyli wprowadza się ternim rehabilitacji przedoperacyjnej.

Co do eliminacji odstającej pupy- trzeba odszukać przyczynę tego powstania- czy powstało wskutek bólu, wady struktury stawu czy też może z powodu złej pozycji siedzacej, złego przyjmowania pozycji w trakcie pracy itd. To co kolega Golo napisal- eliminujmy przyczynę a nie sam objaw.

basia19 - Sro 03 Mar, 2010

Piotrek jesteś WIELKI , dzięki dzięki dzięki.
Edi - Sro 03 Mar, 2010

O kurcze ja mam ten sam problem ,najgorsze ,ze ja juz czuje jak idę że się zaczyna krzywić cały bok nad prawym pośladkiem :shock: Do lekarza rehabilitacji termin mam za ok.3 mies. dajcie znać jak macie kogoś z okolic Sosnowca,Będzina ,Dabrowy Górniczej to skorzystam z prywatnej rehabilitacji :!: :->
hanka - Sro 03 Mar, 2010

Ja też mam ten problem, z tą różnicą że ten kuperek czyli pośladki mnie boląj ak chodzę, nie zawsze ale np. po dłuższym siedzeniu
Ciekawe cz np. po operacji biodra to samo zniknie ?
Powiedzcie mi jeszcze kiedy trzeba iść na rehabilitację po operacji , bo muszę dowiedzieć się jakie są terminy oczekiwania. Jedni mówią że parę dni po wyjśćiu ze szpitala a drudzy że parę tygodni np. 6 po szpitalu. I komu tu wierzyć?

kinga - Sro 03 Mar, 2010

Myślę, że trzeba poczytać Forum, bo tu jest już bardzo dużo napisane :) nie trzeba pytać o to, co już jest :)

[ ENDOPROTEZA] Rehabilitacja przed i po ENDO to przykładowe :) jest też o reha przed i po artroskopii, osteotomii :)

Porady i wiedza :D

Edzia tu mamy Polecane ośrodki rehabilitacji :)

Edi - Sro 03 Mar, 2010

przepraszam ale nie znalazłam w polecanych ośrodkach reha....nic co by było w miarę blisko mnie.... ;-)
Katja - Sro 03 Mar, 2010

kinga napisał/a:
basia19 napisał/a:
czyli odstajacy kuperek to nie przyczyna choroby stawów biodrowych i powód do operacji?

Kuperek raczej nie jest przyczyną choroby, to raczej na odwrót => przez chore stawy biodrowe mamy złe ustawienie miednicy i reszty, a to prowadzi do kuperka :)
rehabilitacja i leczenie powinny iść równocześnie
a jeśli się mylę, to czekam na poprawienie


Brawo Kinga! Fizkom bardzo pochwaliłby Twoją trafną wypowiedź :-)

Fizkom - Sro 03 Mar, 2010

Katja napisał/a:
Brawo Kinga! Fizkom bardzo pochwaliłby Twoją trafną wypowiedź


Kingę pochwaliłem. Widać, że I Warsztaty pozostawiły "trwały ślad". ;-)

Fizkom

kinga - Pon 22 Mar, 2010

:D
Nóżki nóżkami, bioderka i miednica to samo :D
A co robić, by ręce nie bolały? Wiem, zrzuć zbędne kg :mrgreen: Na bolące ramiona i barki jakoś sobie radzę. Jakiś zestawik ćwiczeń mam.
Najgorzej jest z dłońmi. :-| Od kul się wyrobiły, szczególnie kciuki. Pisanie na wykładach, trzymanie długopisu to istny horror. Zapinanie stanika (na plecach już nie da rady tego robić), odkręcanie słoików - kolejny duży problem. Niby siła w łapach jest, ale to boli.
Ktoś wie, jak można sobie (mi :wink: ) pomóc? :)

Alicja - Pon 22 Mar, 2010

kinga napisał/a:
Na bolące ramiona i barki jakoś sobie radzę.

A ja sobie nie radzę, boli ramię po stronie przeciwnej do operaowanej. Znów operowanej nogi mi nie wolno obciążać, aż strach pomyśleć, co będzie po nowej operacji, która ma być po świętach. :shock: Niby ważę niewiele, ale przeciążenie zdrowej strony odczuwam. - ramienia i biodra (które nie jest dysplastyczne).
Co robić? :-?

kinga - Pon 22 Mar, 2010

Ja na ręce mam zestaw ćwiczeń rozciągających. Jakoś pomagają.
Ale na dłonie nic mi nie pomaga.
Może jacyś forumowi Cudotwórcy się wypowiedzą :pada: :pada: :pada:

Fizkom - Pon 22 Mar, 2010

kinga napisał/a:
Ale na dłonie nic mi nie pomaga.

Rozetrzyj sobie dokładnie mięśnie kłębu kciuka w poprzek włókien mięśniowych. Staraj sie dotrzeć do głębokich tkanek.
I koniecznie sprawdź w jakiej pozycji ustawiony masz nadgarstek w chwili jego obciążania!!!


Alicja napisał/a:
A ja sobie nie radzę, boli ramię po stronie przeciwnej do operowanej.

Prawdopodobnie ustawiasz nieprawidłowo bark (protrakcja) podczas podporu na kulach (rozumiem, że chodzisz o dwóch kulach!!!) a to powoduje ból ramienia. Moja rada: sprawdź czy kule nie za wysokie i zmień ustawienie barku podczas jego obciążania. Trudno mi radzić jakie ustawienie jest dla Ciebie korzystne bo nie wiem jakie jest w chwili obecnej. Spróbuj metodą prób i błędów. Obserwuj jak ustawiasz lewy a jak prawy bark i dokonaj korekcji. Wiem, że samodzielnie nie jest To łatwe więc może jakiś fizjoterapeuta by się przydał.....

Pozdrawiam,
Fizkom

Alicja - Wto 23 Mar, 2010

Fizkom napisał/a:
(rozumiem, że chodzisz o dwóch kulach!!!)

Tak, o dwóch, nie wolno mi obiążać operowanej nogi, więc wciąż o dwóch chodzę.
Wysokośc kul mam chyba dobrze ustawioną, bo robiła to pani fizjoterapeutka zaraz po poprzedniej operacji ( 10 miesięcy temu ).
Fizkom, dzięki za odpowiedź, najpierw spróbuję wykorzystać Twoje rady.
Jak mi nie wyjdzie, udam się do fizjoterapeuty.

aga.t. - Nie 13 Cze, 2010

mam pytanie, może troszkę dziwne,ale mam nadzieję ,że Fizkom lub ktoś z forum mi doradzi bo już zgłupiałam...mianowicie jeśli lekarz wysyła mnie na rehabilitacje bo twierdzi ,że wszystko jest dobrze z moim biodrem i nie będzie operacji to czy taka rehabilitacja mi nie zaszkodzi jeśli jednak będę mieć operację? nie będę pisać o diagnozie i "leczeniu" bo to inny temat...po prostu czy rehabilitacja "przed" a "po" jest taka sama? boję się ,że bardziej mi to zaszkodzi niż pomoże.
retman - Nie 13 Cze, 2010

aga.t., ...pewnie zależy jak będzie taka rehabilitacja wyglądała,co bedziesz na niej robiła,kiedyś bardzo dawno temu,to było przed wszczepieniem endo,dostałem wyciąg na mój staw,okłady parafinowe,basen...ale to był rok 89,to pamietam,że po kilku dniach owej rehabilitacji niemogłem wyjść z ośrodka,tak mi się rozlazł ten staw i cholernie bolało,że do przystanku niemogłem dojść
AgaW - Nie 13 Cze, 2010

Rehabilitacja przed zabiegiem różni się od tej po zabiegu. Ta przed ma za zadanie przygotować mięśnie do zabiegu, zmniejszyć ból o ile to możliwe, także zacząć eliminować złe nawyki ruchowe :)
Po zabiegu zaś ma na celu odbudowę prawidłową, zdrową pracę mięśni oraz gdy już miście będą odbudowane pokonywanie złych nawyków ruchowych, wprowadzanie prawidłowych oraz co najważniejsze prawidłową naukę chodu w nowych warunkach jakie daje operacja :)
Nie bój się, rehabilitacja przed operacją jest bardzo istotna, jeśli ćwiczenia są dobrze dobrane to poczujesz się lepiej i już przed operacją będziesz pracować nad tym, co wiele osób musi pokonać po operacji.
Jeśli będzie Cię prowadził dobry terapeuta, który będzie stosował nowoczesne metody i który będzie Cię traktował jako całość to szybko odczujesz poprawę jeszcze przed operacją, a po zabiegu duzo szybciej wrócisz do sprawności - bo mniej zostanie Ci do rehabilitowania :)
Nie mówię tu o okładach, masażach, ultradźwiękach ( które mogą być tylko pomocą dodatkową ) tylko o rehabilitacji funkcjonalnej, która powinna być indywidualnie dobrana - tu pytaj o metody typu pnf ( w tym dziale jest o nich trochę )
A jeśli wahasz się, czy ośrodek będzie mieć dobrych terapeutów to już teraz szukaj w pobliżu miejsca zamieszkania odpowiedniej osoby-będzie jak znalazł po operacji i już teraz dużo osiągniecie wspólną pracą :)

aga.t. - Nie 13 Cze, 2010

AgaW dzięki. po prostu lekarz, który dotąd mnie "prowadził" uważa , że z moim biodrem jest ok. i zaleca rehabilitację, powoli odstawianie kul a inny lekarz po zajrzeniu do płytki z TK uznał,że operacja mnie nie ominie, dlatego zastanawiam się jest jakiś sens z tą rehabilitacją.
retman - Nie 13 Cze, 2010

aga.t., ...posłuchaj,wiek mamy zbliżony,a ja doskonale potrafiłbym Cię rozćwiczyć :mrgreen: ,szkoda,że tak daleko odemnie mieszkasz :-P ,już po dwóch tygodniach czuła byś się o niebo lepiej :mrgreen:
pozdrawiam

aga.t. - Nie 13 Cze, 2010

retman dla chcącego nic trudnego :-P dzięki za porady ;-)
retman - Nie 13 Cze, 2010

aga.t., ...to mi się podoba,konkretna odpowiedz :-P
zozo - Nie 13 Cze, 2010

aga.t. napisał/a:
AgaW dzięki. po prostu lekarz, który dotąd mnie "prowadził" uważa , że z moim biodrem jest ok. i zaleca rehabilitację, powoli odstawianie kul a inny lekarz po zajrzeniu do płytki z TK uznał,że operacja mnie nie ominie, dlatego zastanawiam się jest jakiś sens z tą rehabilitacją.
Dobrze poprowadzona rehabilitacja zawsze ma sens - problemem jest to na co rehabilitant powinien uważać. Skoro różni lekarze postawili różne diagnozy, to problemem jest który ma rację - najlepiej byłoby, aby rehabilitant skontaktował się z Twoim lekarzem i porozumieli się jak rehabilitację prowadzić, aby Ci nie zaszkodzić. Jak nic nie będziesz robić do operacji, to trudniej będzie Ci wrócić do sprawności. Lepiej zadbaj teraz o kondycję mięśni - to przy założeniu, że będziesz operowana. Jeśli ma rację pierwszy ortopeda, to rehabilitacja również jest Ci potrzebna, bo rozumiem, że on zakłada, iż powinnaś wrócić do normalnego funkcjonowania.
Tak, czy siak powinnaś swój problem skonsultować jeszcze z jakimś dobrym rehabilitantem.

aga.t. - Nie 13 Cze, 2010

zozo dzięki, faktycznie tak zrobię. we wtorek idę do lekarza, zobaczę co mi jeszcze powie a potem pogadam z rehabilitantem z którym miałam kontakt będąc w szpitalu- zobaczę co on mi powie. trochę wskazówek chyba zapamiętałam z warsztatów, mogą się przydać ;-)
Katja - Nie 13 Cze, 2010

Cytat:
zozo dzięki, faktycznie tak zrobię. we wtorek idę do lekarza, zobaczę co mi jeszcze powie a potem pogadam z rehabilitantem z którym miałam kontakt będąc w szpitalu- zobaczę co on mi powie. trochę wskazówek chyba zapamiętałam z warsztatów, mogą się przydać ;-)


Mam nadzieję aga.t., że przeważająca większość informacji z warsztatów jest w Twojej głowie i umiejętnie z tej wiedzy skorzystasz. Pamiętaj - lekarz leczy, fizjoterapeuta jest tą osobą, która potrafi celnie pokierować Twoją rehabilitacją. Zarówno tą przed jak i pooperacyjną. To fizjoterapeuta wie co dla Ciebie dobre. Wybierz się do dobrego fachowca. Pamiętasz jak mówiliśmy na warsztatach? To nie jest ważna ilość tylko jakość. To także tyczy się spotkań z fizjoterapeutą. Wybierz się do zaufanego, polecanego rehabilitanta z prawdziwego zdarzenia, opracujcie strategie działania i z wiedzą oraz zadaniami domowymi pracuj sama. Oraz co jakiś czas powinniście się spotykać. To co jaki to ma być czas ustalisz z terapeutą w oparciu o wiele czynników - stopień problemu do rozwiązania, Twoje możliwości/ umiejętności pracy z samą sobą, możliwość dojazdu do rehabilitanta/Twoja mobilność, możliwości finansowe itd).
Jeśli masz nad czym pracować - a masz :-) nie czekaj i nie zwlekaj :) To już chyba wiesz. Celu w to co dla Ciebie najlepsze - aktywnie podejdź do sprawy i pracuj pod skrzydłami najlepszych. Twoja decyzja szybko zostanie wynagrodzona zadowoleniem i efektami.
Do dzieła!

PS. .. i ja na Twoim miejscu podarowałabym sobie NFZ... o tym też mówiliśmy :-/

zozo - Wto 15 Cze, 2010

aga.t. napisał/a:
...... we wtorek idę do lekarza, zobaczę co mi jeszcze powie a potem pogadam z rehabilitantem .........

Jeśli masz martwicę głowy kości udowej - wydaje mi się, że wyszło Ci to na TK, to nie powinnaś obciążać nogi. Ciekawa jestem, co Ci powie lekarz.

aga.t. - Sro 16 Cze, 2010

No i w tym jest problem,że jeden lekarz widzi tą martwicę a drugi nie. Już nie wiem co mam robić, kogo słuchać...Poszukam jeszcze trzeciego lekarza- zobaczę co on powie...
zozo - Sro 16 Cze, 2010

aga.t., no właśnie, ale do kogo się udać - to powinien być naprawdę doświadczony lekarz, znający się na biodrach. Może spróbuj do Marka Kalety - słyszałam, że jest dobry i od wielu lat operuje w szpitalu górniczym w Sosnowcu. Niestety nie mam namiarów do niego na jakiś prywatny gabinet - tak by było z pewnością najszybciej.
kinga - Sro 16 Cze, 2010

aga.t. napisał/a:
No i w tym jest problem,że jeden lekarz widzi tą martwicę a drugi nie.
to chyba pokazuje wynik TK, MRI....czasem na RTG widać :) i technik, który opisuje stwierdza pewne cechy; lekarz już dostaje wynik do odczytania; więc nie rozumiem czemu jeden twierdzi, że jest martwica, a drugi, że jej nie ma

tak czy inaczej (wracając do tematu): dziewczyny mądrze napisały :)

aga.t. - Sro 16 Cze, 2010

U mnie na opisie jest podejrzenie martwicy, na płytce jeden lekarz jej nie widzi a drugi mówi ,że jest martwica :roll: Jestem na etapie poszukiwania kolejnego lekarza, zobaczę co powie...Przychylam się do opinii tego,że jest, ale dla świętego spokoju chcę jeszcze to skonsultować.
askim81 - Czw 17 Cze, 2010

Niestety, bardzo dużo zależy od opisu "zdjęcia", na szczęscie dobry lekarz jest w stanie ocenic jak jest na prawdę. Dobry aparat do TK, MR zwykłego USG czy też RTG to połowa sukcesu, kilkakrotnie mój lekarz na przemian załamywał ręce i śmiał się czytając "wypracowania" niektórych techników. Aga, trzymam kciuki za konsultację.
Fizkom - Pią 24 Wrz, 2010

askim81 napisał/a:
........"kilkakrotnie mój lekarz na przemian załamywał ręce i śmiał się czytając "wypracowania" niektórych techników........".

Askim81,
Opisem zdjęć RTG/RM/KT zajmują się lekarze radiolodzy a nie technicy radiologii. W związku z tym Twój lekarz ortopeda śmiał sie ze swoich koleżanek/kolegów lekarzy. Nieładnie panie doktorze..........

Fizkom

mardorka - Pią 24 Wrz, 2010

askim81 napisał/a:
kilkakrotnie mój lekarz na przemian załamywał ręce i śmiał się czytając "wypracowania"

Dobre chociaż to że nie śmiał się z samego zdjęcia RTG itp... bo i tak bywa..... :O

kinga - Sob 25 Wrz, 2010

Przypominam o temacie wątku.
Fizkom - Sob 25 Wrz, 2010

Kingo,
Przepraszam, to moja wina. :oops:
I pozdrawiam,

Fizkom

alex_m - Nie 21 Lis, 2010
Temat postu: [OGÓLNE] Jak przygotować się do endoprotezy
Proszę o porady jak przygotować się do endoprotezy. Nie uprawiam żadnych sportów i w ogóle bardzo mało się ruszam Mam siedzącą pracę, po powrocie do domu jestem tak zmęczona i tak bolą mnie nogi, że z trudem wykonuję czynności konieczne z utrzymaniem jako takiego porządku i przygotowaniem posiłków. Nie mam już siły na ćwiczenia, ale za 3 miesiące będę miała prawdopodobnie operację, a moje nięśnie chyba są w opłakanym stanie. Lekarz prowadzący nie powiedział mi w sumie nic na temat przygotowania się do operacji. Mam w domu rower stacjonarny, nie wiem tylko czy jazda na nim wystarczy czy powinnam jeszcze coś ćwiczyć. Mieszkam w okolicy Tarnowskich Gór, może ktoś zna jakiegoś rehabilitanta? Z góry dziękuję za pomoc :-) Pozdrawiam :-)
AgaW - Nie 21 Lis, 2010

Do endoprotezy szykuje się tak samo jak do innych operacji biodra :)
Przede wszystkim poczytaj działy: ogólny, endoproteze i o rehabilitacji, szczególnie ten temat z dz.ogólnego . Znajdziesz tam mnóstwo wiadomości, które będą Ci potrzebne.
W dz. o rehabilitacji są polacene kontakty do sprawdzonych fizjoterapeutów :)
Jest trochę tego czytania, ale po kolei będziesz wiedzieć mnóstwo rzeczy, po kolei działami zobacz jakie w każdym z tych działów są tematy zanim zaczniesz nowy temat :)

alex_m - Nie 21 Lis, 2010

Dzięki! Na pewno skorzystam z zamieszczonych informacji. Pozdrawawiam :->
dorka - Czw 25 Lis, 2010

Witam, czytam posty i dowiedziałam się z nich, że biodro lubi rower.
Kilka dni temu kupiłam na allegro. Początkowo bez większego bólu mogłam pedałować jednorazowo zaledwie 1min., teraz co najmniej 10min.
Nie chciałabym sobie zaszkodzić, stąd moje pytanie, jak długo można bezpiecznie jeździć, czy można jeździć np. do pierwszego bólu- z obciążeniem , czy bez? Jak jeździcie?

Grazyna1950 - Czw 25 Lis, 2010

dorka napisał/a:
jak długo można bezpiecznie jeździć, czy można jeździć np. do pierwszego bólu- z obciążeniem , czy bez? Jak jeździcie?

Pewno wiele jest teorii na ten temat. Mnie lekarz w tym roku pozwolił jeździć bez szaleństw tzn. z niewielkim obciążeniem i nie wiecej niż 15 minut jednorazowo. Ja jednak już mam dwie endo. Wydaje mi się, że w każdym przypadku wskazany umiar. :lol:

pasiflora - Czw 25 Lis, 2010

dorka napisał/a:
Witam, czytam posty i dowiedziałam się z nich, że biodro lubi rower.
Kilka dni temu kupiłam na allegro. Początkowo bez większego bólu mogłam pedałować jednorazowo zaledwie 1min., teraz co najmniej 10min.
Nie chciałabym sobie zaszkodzić, stąd moje pytanie, jak długo można bezpiecznie jeździć, czy można jeździć np. do pierwszego bólu- z obciążeniem , czy bez? Jak jeździcie?
Przeczytaj sobie tutaj: http://forumbioderko.pl/v...highlight=#1265 Już była rozmowa na ten temat
dorka - Czw 25 Lis, 2010

Pasifloro, wcześniej czytałam to wszystko, ale doszłam do wniosku, że te porady dotyczą osób po operacji, a ja jestem przed. Dziękuję, za tak szybką odpowiedź. Wiem, że mogę na Was liczyć. Pozdrawiam.
aga.t. - Czw 25 Lis, 2010

dorka Ja jestem "przed" i moja rehabilitantka powiedziała,że mogę na początek jeździć 10 minut i nie dopuszczać do tego aby bolało-jeśli będzie ok to mogę sobie dokładać po minucie a jeśli będzie boleć to oczywiście zmniejszyć czas. Nie wiem jak u Ciebie wygląda sprawa mięśni, ja jeżdżę z obciążeniem.
dorka - Czw 25 Lis, 2010

Aga.tko, zastosuję na razie to samo, co poleciła Twoja rehabilitantka.
Na początku listopada miałam różne zabiegi z NFOZ, m.in. rower, fizjo powiedział, że mogę jeździć ile chcę, bez obciążenia. Nie bardzo byłam tym stwierdzeniem usatysfakcjonowana , dlatego pytałam.
Czekam do 4 .XII na Warsztaty a potem poszukam dobrego rehabilitanta, namiary już dostałam tu na Forum, jeszcze raz dziękuję.

pasiflora - Czw 25 Lis, 2010

dorka, koleżanka co pisała powyżej to Agnieszka :mrgreen: (nie Agatka)
Świetnie że zobaczymy się na warsztatach w Krakowie
Jestem tam jako współorganizatorka ;-)

aga.t. - Czw 25 Lis, 2010

Sorki,że nie w temacie ale
pasiflora napisał/a:
koleżanka co pisała powyżej to Agnieszka :mrgreen: (nie Agatka)

może być- moja mama i parę osób z rodziny tak na mnie mówi :) ale faktycznie masz rację Iwonko :-D
Miłej jazdy dorka, uważaj, aby nie przedobrzyć :)

dorka - Czw 25 Lis, 2010

Ups..., ja po prostu zdrobniłam ( z wdzięczności za konkretną odpowiedź) nick aga.t.
stanmar63 - Pon 20 Gru, 2010

Witam, a ja mam pytanie czy biodro lubi ergometr wioślarski. Lubię na tym ćwiczyć ale zastanawiam się czy te ruchy są odpowiednie dla stawu biodrowego przed kapoplastyką.
Grazyna1950 - Pon 20 Gru, 2010

stanmar63 napisał/a:
Witam, a ja mam pytanie czy biodro lubi ergometr wioślarski.

Mnie wręcz rehabilitant zabronił takich ćwiczeń - dotyczy to też stepera.

Fizkom - Pon 20 Gru, 2010

stanmar63 napisał/a:
......."Witam, a ja mam pytanie czy biodro lubi ergometr wioślarski......."

........"ale zastanawiam się czy te ruchy są odpowiednie dla stawu biodrowego przed kapoplastyką........'


Dobrze, że zastanawiasz się. Bo pytanie czy to ćwiczenie służy Twojemu stawu jest podstawowe.
Aby móc odpowiedzieć na Tak postawione pytanie musisz zdać sobie sprawę z:
1. jakie cele w okresie przedoperacyjnym postawiłeś przed sobą
2. czy jesteś w stanie osiągnąć je "wiosłując"

To punkt wyjścia do dalszej dyskusji .......

Fizkom

stanmar63 - Sro 22 Gru, 2010

No cóż, moim celem jest, zmniejszenie nieco wagi ( o,powiedzmy, 5 kg) i podtrzymanie ogólnej kondycji, wzmocnienie mięśni przed operacją. Trochę ćwiczę na siłowni, tai chi, pływam czasami- staram się raz na tydzień itp. ale nie zawsze mam czas wyjść z domu i wtedy korzystam z "wioślarza", którego akurat mam. Jak ćwiczę na wiosełkach to czasem coś mnie boli więc zastanawiam się czy sobie nie zrobię więcej szkody niż pożytku. No i ostatnio próbowałem nart biegowych bo chyba lepiej mi się ślizga niż chodzi.
Fizkom - Wto 04 Sty, 2011

Stanmar63,
Przepraszam za zwłokę ale sam rozumiesz - Święta........

Zasady przygotowania do zabiegu operacyjnego zapisałbym tak:
1. poprawienie ogólnej kondycji organizmu (oddech, wydolność, zwiększenie procesów odpornościowych organizmu, itd, itd.)
2. poprawa elastyczności łańcuchów powieziowo-mieśniowych (to praca dla terapeuty)
3. praca nad ewentualnymi ograniczeniami ruchu w stawach/stawie (to praca dla terapeuty)
4. praca nad prawidłowymi wzorcami ruchowymi w obrębie tułowia i kończyny dolnej - na tyle, na ile umozliwia to stan twojej nogi (to praca dla terapeuty)
5. nauka chodu o dwóch kulach. Zaczynamy zawsze krok od strony nieoperowanej jeśli jest zgoda na częściowe obciążenie nogi
operowanej

To tak w małym skrócie.....

- Piszesz o chęci zrzucenia wagi - bardzo dobrze.
- Lubisz ćwiczyć - świetnie ale pamiętaj: nie tak ważne jest to, czy ćwiczysz ale co i jak (jakość) ćwiczysz. I tu sugeruję kontakt z
kimś, kto się na tym zna.
- Chcesz wzmocnić mięśnie nogi przed operacją? A zastanowiłeś sie jakie to bedzie miało znaczenie dla operatora jeśli przyjdzie
mu zmierzyć z napiętymi, "sklejonymi" mięśniami podczas zabiegu? Może należałoby położyć nacisk na elastyczność tkanek........
- COŚ boli Ciebie po treningu na "wiosełkach"? A co Ciebie boli (to pytanie raczej do fizjoterapeuty)? To zasadnicze pytanie bez odpowiedzi na które trudno cokolwiek powiedzieć więcej. Mam nadzieję, że to rozumiesz.......

I jeszcze jedno. Długo zastanawiałem się czy to napisać ale zaryzykuję:
stanmar63 napisał/a:
.........." ćwiczę na siłowni, tai chi, pływam czasami- staram się raz na tydzień itp. ale nie zawsze mam czas wyjść z domu i wtedy korzystam z "wioślarza", którego akurat mam........."
.........." No i ostatnio próbowałem nart biegowych bo chyba lepiej mi się ślizga niż chodzi........."

Skoro jesteś w stanie wykonać wszystkie te aktywności bez większego bólu (mało o nim piszesz) to czy pomyślałeś o dobrej rehabilitacji. Takiej, która pozwoliłaby Ci spojrzeć z innej perspektywy na Twoje możliwości i Twojej nogi. Kto wie, czy wtedy nie spojrzysz inaczej na perspektywę czekającego Ciebie zabiegu........

Powodzenia,
Fizkom

stanmar63 - Wto 04 Sty, 2011

Dzięki za odpowiedź, odkryłeś również mój główny dylemat, którego nie potrafię rozwiązać na dzisiaj. Dać się już operować czy nie. Dlatego jutro maszeruję do fizjoterapeuty.
kiksem - Pią 15 Kwi, 2011
Temat postu: dla tych co przed - jak ważna jest odpowiednia rehabilitacja
Dzień dobry
Zaglądam na forum po dłuższym czasie. Przypomnę, że mam 37 lat, stawy biodrowe - jak wszyscy mówią patrząc na zdjęcia - dziadka 70-letniego. Dolegliwości bólowe od około 2 lat posiadam w lewym biodrze. Niegdyś zakochany w futbolu i ogólnie niezły we wszystkich odmianach sportu, ból stopniowo eliminował poszczególne dyscypliny, dziś pozostaje rower i pływanie. Czasami miałem takiego doła, że praktycznie prosto z pracy - jakby było można - poszedłbym na operację (ortopedzi, a było ich kilku, mówią wyłącznie o wstawieniu endoprotez). Zapisany jestem na zabieg z terminem na styczeń 2014 :) . Od wcześniejszego przeprowadzenia go prywatnie ratowało mnie chyba tylko to, że w spoczynku stawy mi tak bardzo nie doskwierają.
Nie poddałem się jednak chodziłem na różne formy rehabilitacji i zabiegów fizjoterapeutycznych. I dziś wszystkim tym, którzy starają się odwlec termin zabiegu - mając na względzie własne doświadczenia (a było już tego sporo)m- polecam zdecydowanie WYBRAĆ ODPOWIEDNIEGO REHABILITANTA, a z zabiegów fizjoterapeutycznych, które powinny być traktowane TYLKO!!!, jako uzupełnienie, bądź przygotowanie do ćwiczeń - LASER (ale ten tylko ten przykładany miejscowo przez reahabilitanta - z długą wiązką swiatła, nie laser tzw. rozproszony, działający powierzchniowo).
Doświadczony rehabilitant to podstawa, a wszelkie formy masowych spędów pacjentów na tzw. turnusy do gabinetów rehabilitacyjnych finansowanych przez NFZ to strata czasu i panstwowych pieniędzy. Dzis mogę powiedzieć, że klika dni ćwiczeń pod okiem właściwego fachowca dało mi zdecydowaną ulgę w bólu, zacząłem chodzić w miarę prosto, tzw. ból rozruchowy jest zdecydowanie słabszy. Wiem o tym, że cudów spodziewać się nie można, ale jedno jest niepodwarzalne - ulga w bólu jest zdecydowana. Dodatkowym plusem jest fakt przekazania prawidłowego wykonywania ćwiczeń samodzielnych w domu. Po tzw. masowych spędach ból był nieraz mocniejszy, niz wcześniej. Teraz wiem, że to był błąd. Właściwa rehabilitacja jest w stanie odlwlec okres - bardzo interwencyjnego przecież - zabiegu wstawienia endprotezy. Pozdrawiam walczących.

AgaW - Sob 16 Kwi, 2011

Super, że napisałeś swoje zdanie na ten tamat :) To bardzo pomoże niezdecydowanym. Jesteś uparty, zaprawiony w sporcie więc ćwiczenia będą Ci szły wytrwale, dobrze i do zabiegu będziesz świetnie przygotowany :ok: To zaprocentuje, zmniejszy ból i to już niedługo - czego Ci gorąco życzę!
aga.t. - Sob 16 Kwi, 2011

kiksem Również dzięki za napisanie tego postu - to bardzo mądre słowa, szczególnie, że napisał je mężczyzna a niestety większość panów nie przykłada się zbytnio do rehabilitacji, bo uważają że jak chodzą to jest dobrze nie biorąc pod uwagę tego jak chodzą ;) - podczas mojej ostatniej wizyty u lekarza właśnie rozmawiałam z jednym panem na temat odpowiedniej reha. Oczywiście - podkreślam ! - nie mówię o wszystkich panach, bo jak widać na forum są też mężczyźni którzy potrafią o siebie zadbać i są też kobiety, które zbytnio się do reha nie przykładają.
Tak więc powodzenia w dalszej walce o swoją kondycję ;) no i czekamy na dalsze relacje :)

kiksem - Sob 16 Kwi, 2011

Powiem tak - do niedawna - w związku z dotychczasowymi doświadczeniami rehabilitacyjnymi - również byłem sceptykiem co do skuteczności zabiegów. Przełom nastąpił teraz kiedy już właściwie szedłem na zabiegi byle mieć czyste sumienie, że coś robie w kierunku unikania bólu. Po sasiedzku otworzyli prywatny gabinet, który podpisał również umowe z NFZ. Poprosiłem mojego ortopede prowadzącego o kolejne skierowanie na zabiegi i poszedłem właśnie tu. Gabinet prowadzi pani - jak wyczuwam - rehabilitant z powołania, a do pomocy ma dwóch studentów ostatniego roku - ambitnych, którzy uczęszczają dodatkowo na różne szkolenia i kursy. Widać, że to co robią, to ich pasja. Widać również, że sporo już wiedzą - to się wyczuwa. No i poddałem się ich torturom;). Już po piwrszym dniu tych tortur czułem, że moje starsznie przykurczone mięśnie wreszcie dostały właściwego ruchu, rozciągania. Do domu szedłem - po raz pierwszy od dłuższego czasu - bez większego bólu. Autentycznie - byłem całkowicie zaskoczony, że coś takiego jest możliwe. Po raz pierwszy od dłuższego czasu czułem ból mięsni, ale ten, który znam z przeszłości - ból po wysiłku fizycznym, taki jak po intesnywnej grze w piłkę (faceci wiedzą o co chodzi). Brakowało mi jeszcze kopnięć, siniaków na piszczelach i byłoby idealnie;) Aha i po raz pierwszy od dłuższego czasu moje biodra bolały mnie mniej niż kręgosłup, który zwłaszcza w odcinku lędźwiowym również mam nieźle zwichrowany. No ale nad tym także pracujemy i efekty są wyraźne. Odpowiednie ćwiczenia już dają sporą poprawę. Rezonans na kręgosłup (nie zdjęcie RTG - mało na nim widać!!!!), który wykazał nieprawidłowości (przepuklinki i takie tam inne) wymusiłem na moim ortopedzie, który ciągle utrzymywał, że to normalne, że boli przy takich biodrach. Ja uważam, że możde i normalne, ale trzeba nad tym też pracować równocześnie, żeby po operacji na biodra, zaraz nie iść na kolejny zabieg - na kręgosłup. Pozdrawiam wszystkich.
PS. Widze, że to forum jest bardzo profesjonalnie prowadzone przez moderatorów (moderatorki;)). Chwała za to.

Piotrek Medic - Sob 16 Kwi, 2011

kiksem, witamy Cię serdecznie, a Twój post niech będzie przesłaniem dla Wszystkich, iż warto poddać się rehabilitacji- tej przez duże R i prowadzonej przez prawdziwych FIZJOTERAPEUTÓW z powołania a nowoczesna terapia to w połączeniu z umiejętnościami terapeutycznymi fizjoterapeuty oraz przede wszystkim zaangażowaniem pacjenta klucz do sukcesu.

Pozdrawiam,
Piotrek Medic

AgaW - Sob 16 Kwi, 2011

Kiksem, może umieściłbyś namiar na tą osobę do rehabilitacji? w polecanych ośrodkach rehabilitacji tutaj , ktoś szukający mógłby skorzystać :)
Bardzo dobrze robisz, że dbasz o kręgosłup, nasze ciało jak już wiesz jest połączone ze sobą i często chore biodra=kręgosłup do poprawy :) będę czekać na opisy Twoich postępów kolejnych :)
w imieniu wszystkich dzioękują za miłe słowa pod adresem adminów i moderatorów :) i mam nadzieję że zaprosisz swoją terapeutkę na nasze Forum :)

zozo - Czw 09 Cze, 2011
Temat postu: Moje przemyślenia n/t rehabilitacji.
Problemem z moimi biodrami ujawnił się w moim dorosłym życiu – była to obustronna dysplazja stawów biodrowych. Najszybciej współpracy odmówiło mi biodro lewe. Był to proces wieloletni. Z pominięciem pierwszych pojedynczych incydentów, mogę określić, że na stałe problem z lewym stawem rozpoczął się pod koniec lat 90-tych. Przekroczyłam wtedy wiek 35 lat – w tym wieku po raz ostatni próbowałam jeździć na nartach i niestety zjechałam 2 razy – pierwszy i ostatni. Cały dzień przesiedziałam w knajpie na górze, w oczekiwaniu, aż moi współtowarzysze nasycą się wspaniałymi warunkami zjazdowymi, których ja już niestety nie byłam w stanie wykorzystać. Dolegliwości ze strony lewego biodra systematycznie wprowadzały coraz większe ograniczenia w moim życiu. Jedyną formą rehabilitacji, jaką w tym czasie stosowałam, to były długie kąpiele w ciepłych południowych morzach, połączone z długotrwałym unoszeniem się na fali i ćwiczeniami nóg. Takie ćwiczenia w odciążeniu, które wykonywałam przynajmniej 3 razy dziennie po ok. 1 godz. doskonale wpływały na moje stawy. Po 2 tygodniowych wakacjach wracałam do Polski i czułam, że chodzi mi się zdecydowanie lepiej.

Biodra moje powoli ulegały destrukcji, dolegliwości ze strony lewego biodra systematycznie się nasilały a więc po upływie ponad 10-ciu lat zdecydowałam się na operację. Biodro to, jak wiecie miałam operowane 2 razy w odstępie pół roku. Zarówno po pierwszej, jak i drugiej operacji cały czas się rehabilitowałam.

Po operacji rewizyjnej nastąpił taki moment, że miednica po operowanej lewej stronie pracowała już całkiem poprawnie a rehabilitantom cały czas nie podobała się praca prawej strony. Wtedy noga prawa mnie jeszcze nie bolała i była moim głównym filarem, który przenosił większość ciężaru mojego ciała. Skupiliśmy się na prawej stronie – masaże powięziowo-jakieśtam...., rozmasowywanie tzw. punktów spustowych i różne inne ćwiczenia z zakresu PNF. Efekty był taki, że zawsze po było lepiej niż przed seansem, ale niestety było to tylko złudzenie. W efekcie końcowym w przeciągu pół roku prawy staw tak mi się „posypał”, że nie byłam w stanie w końcowym okresie zrobić kroku bez dwóch kul. Noga prawa generalnie nie bolała mnie, jak siedziałam, leżałam a nawet mogłam stać przez jakiś czas – nie mogłam tylko w ogóle przenieść ciężaru na tą nogę, bo pojawiał się silny ból.

Pytanie, dlaczego lewa, noga słabsza bez specjalnej rehabilitacji „psuła się” lat 10 a noga prawa, rehabilitowana - tylko pół roku?

Jestem, myślę, wyciągam wnioski. Czy to przypadkiem nie jest tak, że jednak natura jest wspaniała i jak psuje się nam jakaś część – w moim wypadku staw biodrowy, to organizm włącza mechanizmy obronne, które mają za zadnie jak najlepiej ten staw ochronić a my rehabilitacją próbujemy te mechanizmy obronne usunąć. Próbujemy na siłę usunąć skutek a nie przyczynę. Przyczyną bowiem jest nasz chory staw. Wiele z tych mechanizmów obronnych puszcza samoczynnie po wymianie stawu biodrowego. Oczywiście wtedy właściwa rehabilitacja jak najbardziej może pomóc, ale wtedy jest usunięta przyczyna powstawania różnych przykurczy, punktów spustowych, itd........ Wtedy jest pora na to, abyśmy przypomnieli naszemu mózgowi, jak należy prawidłowo chodzić.

Nie jestem jedynym przypadkiem, który ma takie spostrzeżenia. Moja koleżanka ze szpitala, jak zaczął jej dokuczać staw, zaczęła jego rehabilitację – efekt był podobny, jak u mnie - w przeciągu paru miesięcy ból zmusił ją do chodzenia o dwóch kulach, które odstawiła dopiero po operacji. Właściwie moi rehabilitanci przyznali mi rację, że u mnie już się nie dało nic zrobić a jak analizowaliśmy historię moich dolegliwości, to stwierdzili, że najlepszy okres na rehabilitację był wtedy, gdy zaczynały się u mnie pierwsze bóle a więc jakiś 30 lat temu.

Po moich doświadczeniach niestety nasuwa się wniosek, że do rehabilitacji przed operacją należy podchodzić ze szczególną ostrożnością.

To są oczywiście tylko moje przemyślenia i całkiem możliwe, że nie mam racji.

Jeżeli ten post wywoła konstruktywną dyskusję, to myślę, że będzie to dla nas pożyteczne.

Piotrek Medic - Czw 09 Cze, 2011

zozo, bardzo mnie Twój post zaniepokoił. Zaniepokoił do tego stopnia, że dokładnie przeanalizowałem wszystkie Twoje posty, w których pisałaś o swojej chorobie, przebiegu leczenia. Jak piszesz- problem dysplazji dotyczył dwóch stawów biodrowych i został bardzo późno odkryty. Pozwolisz, że przytoczę co pisałaś w 2009 roku:

Cytat:
a mam już 53 lata, ale problemy z biodrami towarzyszą mi już od dawna. Pierwsze bóle niepokoiły mnie już w szkole średniej – wtedy lekarz stwierdził, że to rozwojowe :-/ , ale się mylił.

Właściwie funkcjonowałam normalnie, jeździłam na nartach, chodziłam po górach. Kiedyś jednak po bardzo forsownym miesiącu – odezwały się moje bioderka. Było to na 3 roku studiów – zrobiłam rtg i udałam się do przyszpitalnej przychodni ortopedycznej. Ortopeda, który oglądał moje zdjęcia – nic mi właściwie nie powiedział, ale chciał mnie wziąć na oddział do szpitala. Zgodziłam się na termin za pół roku w czerwcu, po zakończonej sesji.

Ból jednak ustąpił i się nie zgłosiłam :-| . Z wiekiem bóle zaczęły się pojawiać okresowo – szczególnie w wiosą i jesienią.

W wieku ok. 35 lat zrobiłam kolejne kontrolne zdjęcie rtg i wtedy dowiedziałam się – wrodzona dysplazja, biodra mam, jak 60 letnia kobieta


Po opisie tego można wysnuć wniosek, iż wręcz DZIWNE by było aby Twoje biodra były w stanie dobrym bez dokładnej diagnozy, rehabilitacji czy też leczenia operacyjnego ( z tym chyba nie ma co dyskutować).

Pozwól, że po krotce wyjaśnię Ci tzw. mechanizm kompensacji. Pojęcie to odnosi się do jakby zastępowania funkcji jakiegoś narządu, stawu, mięśnia innym stawem, mięśniem bądź narządem. Jest to mechanizm, który jest charakterystyczny dla wszystkich organizmów żywych. W wyniku choroby, zniszczenia stawu nasz organizm załącza tzw. samorzutny mechanizm kompensacyjny- stara się odciążyć chory, bolący staw. Najprostszym mechanizmem jest tzw. manewrowanie swoim własnym środkiem ciezkości, przesuwaniem go w kierunku chorego stawu, silne napięcia mięśniowe w okolicy stawów odległych itp itd. Ty to nazywasz mechanizmem obronnym. I zgodzę się, organizm wytwarzając kompensację broni się przed bólem. Ale nie wiem czy wiesz, ale zgodnie z wyznacznikami medycyny ortopedycznej, neurologicznej, pediatrycznej i całej reszty specjalizacji czy też Światowej Organizacji Zdrowia a wreszcie opierając się na wyznacznikach fizjoterapii mechanizm kompensacji samoistnej JEST UZNAWANY POWSZECHNIE ZA MECHANIZM NEGATYWNY. Dam Ci prosty przykład. W wyniku destabilizacji ( niestabilności) kręgosłupa może dojść do tzw. wypukliny krążka międzykręgowego. Wytwarza się stan zapalny, organizm wykrywa go i wysyła swoje pułki w miejsce stanu zapalnego w celu jego eliminacji. O ile taki stan zapalny utwrzymuje się długo wytwarza się znowu samoistna, samorzutna kompensacja w kręgosłupie przy pomocy biochemii organizmu- wytwarza się zabudowa miejsca zapalenia- tworzą się osteofity czyli wyrola kostne, które mają unieruchomić dany obszar. I teraz faktycznie pojawia się pytanie- czy jest to w tym przypadku dobry czy zły mechanizm. Osteofity to objaw choroby, dysfunkcji która prowadzi do braku ruchomości w danym segmencie- a przecież dąży się do odtworzenia ruchu w miarę możliwości bądź też wytworzenia mechanizmu kompensacyjnego kierowanego przez fizjoterapeutę, lekarza itp.

Z tego między innymi powodu najlepszą kompensacją jest tzw kompensacja sterowana przez fizjoterapię, czy też przez lekarzy. Powiem więcej- w wyniku długoletniego złego funkcjonowania wytworzyłaś w swoim ciele szereg takich złych, patologicznych napięć mięśniowych w celu odciążenia OBU BIODER. Po operacji pierwszej na biodro lewe ( które jak sama opisujesz szybciej się rozsypało), która noga musiała przejąc cały ciężar ciała? Ano prawa, która też jest chora. Między innymi dlatego ja, Fizkom i wielu fizjoterapeutów czy nawet pacjentów z forum propagujemy stosowanie DWÓCH KUL.

Zadajesz kolejne pytanie:
zozo napisał/a:
Pytanie, dlaczego lewa, noga słabsza bez specjalnej rehabilitacji „psuła się” lat 10 a noga prawa, rehabilitowana - tylko pół roku?
.

A ile czasu noga nieoperowana SAMA musiała dźwigać większość ciężaru ciała a ile lewa?

Ja sobie zdaję sprawę, że może nie do końca jesteś przekonana do rehabilitacji, być może i masz żal, ja to rozumiem jednak zauważ ile czynników na to wszystko się skłania.

zozo napisał/a:
Czy to przypadkiem nie jest tak, że jednak natura jest wspaniała i jak psuje się nam jakaś część – w moim wypadku staw biodrowy, to organizm włącza mechanizmy obronne, które mają za zadnie jak najlepiej ten staw ochronić a my rehabilitacją próbujemy te mechanizmy obronne usunąć. Próbujemy na siłę usunąć skutek a nie przyczynę.
-
który staw chory prawy czy chory lewy gdyż jak mówiłem- ten mechanizm obronny jest bardzo SAMOLUBNY, tzn chce tylko ochronić bolący obecnie staw czyli w Twoim przypadku pierwotnie staw LEWY. I w związku z tym ten mechanizm, nie zastanawia sie co się stanie z drugim stawem jak wywoła silne napięcie mięśni, powięzi w okolicy drugiego stawu i innych obszarów.


zozo napisał/a:
Wiele z tych mechanizmów obronnych puszcza samoczynnie po wymianie stawu biodrowego. Oczywiście wtedy właściwa rehabilitacja jak najbardziej może pomóc, ale wtedy jest usunięta przyczyna powstawania różnych przykurczy, punktów spustowych, itd........ Wtedy jest pora na to, abyśmy przypomnieli naszemu mózgowi, jak należy prawidłowo chodzić.


Gwarantuję Ci, że żadne patologiczne napięcie , w wyniku którego wytwarza się patologiczny wzorzec chodu, ruchu nie minie samodzielnie bez skutków ubocznych. A dlaczego? To proste to jest tzw. koło zamknięte. W wyniku bólu napinasz mięśnie, długo utrzymujace się napięcie samo w sobie z czasem wywoła ból- i choćbyś się starała nie wyeliminujesz sama, bez pomocy kogoś kto poprowadzi Twoje ciało, organizm tych patologicznych wzorców. Powiem Ci więcej- miałem niedawno pacjenta po wszczepieniu endoprotezy. Pan doktor stwierdził, że nie powinna chodzić na rehabilitację, gdyż sama nauczy się chodzić. Operacja była 7 lat temu. Przyszła do nas utykając. Ja zdałem pytanie, jak chodziła przed operacją, a pacjentka na to- no tak jak po tylko, że no ten staw mnie nie boli tylko kręgosłup. I pojawia się pytaie- jaki mechanizm obronny u tej pacjentki ,,puścił" a który znowu się załączył?

zozo napisał/a:
najlepszy okres na rehabilitację był wtedy, gdy zaczynały się u mnie pierwsze bóle a więc jakiś 30 lat temu.


Zgadza się i co więcej wtedy już był bezwzględny czas leczenia tego stawu. Latwiej chorobę leczyć gdy dopiero się rozwija, niż wtedy gdy już jest w stadium zaawansowanym


Cytat:
Po moich doświadczeniach niestety nasuwa się wniosek, że do rehabilitacji przed operacją należy podchodzić ze szczególną ostrożnością.

Też się zgadzam ale nieco inaczej powinno to być sformułowane- DO KAŻDEJ REHABILITACJI FIZJOTERAPEUTA WRAZ Z PACJENTEM POWINNI PODCHODZIĆ ZE SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚCIĄ. To jest chyba zasada każdego medyka- podobnie można powiedzieć, że każdy chirurg do operacji powinien podchodzić ze szczególną ostrożnością.

zozo, mam nadzieję, że źle nie odbierasz tego co napisałem, gdyż zależało mi na konstruktywnej rozmowie, tak jak Tobie i co ważniejsze- chciałem Ci pokazać ile czynników mogło wpłynąć na to, że Twoje prawe biodro rozsypało się szybciej.

Pozdrawiam

zozo - Czw 09 Cze, 2011

Piotrek Medic, absolutnie źle nie odebrałam tego co napisałeś - wręcz przeciwnie liczyłam na jakieś logiczne wytłumaczenie moich odczuć i dzięki za obszerną wypowiedź, z której zapewne większość z nas skorzysta. Po pierwszej nieudanej operacji dla mnie chyba i tak nie było sensownego rozwiązania. Bardzo trudno było pracować nad lewą nogą, gdy włączał się ból w prawej. Tak było - noga prawa spisywała się dzielnie, nie bolała podczas chodzenia, mogłam wykonać nią wiele ćwiczeń, ale podczas pewnych ćwiczeń wykonywanych z myślą o lewej nodze, zaczynała boleć prawa i to było błędne koło. Źle pracowała miednica po prawej stronie, chociaż nie dawała objawów bólowych podczas chodzenia. Generalnie mój przypadek jest trochę dziwny. Nigdy nie miałam dolegliwości ze strony kręgosłupa, nie uskarżałam się na kolana, nie miałam tzw. bóli nocnych, ból, który się pojawiał zawsze kojarzyłam z bólem w biodrach, zawsze problemem było tylko chodzenie, początkowo dłuższe i sukcesywnie dystans po którym zaczynał mnie boleć lewy staw systematycznie się skracał i noga również. Nadal dziwi mnie, że prawa noga, która tak długo była sprawna, w tak krótkim okresie się posypała. Dla mnie sprawna oznacza to, że nie dawała objawów bólowych. To, że zmiany zwyrodnieniowe były w obydwu stawach od dawna, wiem od ortopedów. Incydenty bólowe lewej nogi zdarzały się od dawna, ale na stałe od jakichś 10-15 lat. Niby wiem, że prawą nogę nadmiernie obciążałam prawie rok. Obecnie wszystko mam już to za sobą. Mam zamiar chodzić na rehabilitację, bo z pewnością będę potrzebowała obiektywnego spojrzenia na to, jak się poruszam i zapewne jakiejś korekty. Co do rehabilitacji przed operacją prawej nogi - mam wątpliwości, czy coś mi dała. Nie mam zastrzeżeń do rehabilitantów, bo robili to bardzo ostrożnie i jak coś sprawiało mi ból, to się z tego wycofywali.
Piotrek Medic - Pią 17 Cze, 2011

zozo, a powiedz mi co byś chciała osiągnąć rehabilitacją przedoperacyjną?
zozo - Pią 17 Cze, 2011

Nie wiem co można osiągnąć – jak mamy silne bóle, to wg mnie niewiele. Mam tylko porównanie – przed operacją pierwszej nogi nie rehabilitowałam się a potem cały czas byłam rehabilitowana a stan nogi przed operacją, jak już pisałam i tak systematycznie się pogarszał. Ból był coraz silniejszy. Stan mój był skomplikowany – tak naprawdę, to i na warsztatach, do tej pory zorganizowanych i na forum raczej nie bardzo podejmowany był temat co można zrobić, jak zoperujemy jedno biodro a zaraz trzeba operować drugie. Wydaje mi się, że jest to trudny temat. W ostatniej fazie, w czasie seansów rehabilitacyjnych, właściwie nic nie mogliśmy zrobić więcej, jak tylko różnego rodzaju masaże bolącej nogi. Nogę z endoprotezą nie bardzo można było rehabilitować, bo „włączała” się boleśnie noga druga. Trudno, to opisać słowami. Ciągle rozmasowywane miałam różne bolące punkty, napięte miejsca a one uparcie wracały. Miałam poprawiane ćwiczeniami odwodzenie a za chwilę nie było mowy o żadnym odwodzeniu. Coraz trudniej było mi zachować właściwą postawę. Miałam typowo wypchnięte bolące biodro do tyłu. Dla mnie rehabilitacja, to była walka z wiatrakami. Teraz za to nic mnie nie boli i mogę prosto stanąć. Jak dostanę zielone światło od operatora, to biorę się za rehabilitację. Obecnie jedyna rehabilitacja, to chodzenie o 2 kulach i czasem napinanie mięśni – mam to opanowane, jakby nie było zostałam poinstruowana, jakie ćwiczenia można wykonywać w pierwszych tygodniach po operacji przez rehabilitantów. Zupełnie nie odczuwam potrzeby rehabilitacji na tym etapie – później owszem tak.
Piotrek Medic - Pią 17 Cze, 2011

zozo napisał/a:
Nie wiem co można osiągnąć – jak mamy silne bóle, to wg mnie niewiele.


Pamiętaj, że właściwa rehabilitacja zawsze zadaje pytanie- w jakim celu wykonuje się dany ruch, ćwiczenia, terapię. Zarówno pacjent musi znać cele stawiane przez terapeutę oraz dobrze by było gdyby potrafił zdefiniować swoje własne cele, które chciałby osiągnąc daną rehabilitacją.

zozo napisał/a:
Stan mój był skomplikowany

zgodze się z tym i świwadczy to o naprawdę sporym problemie i wymaga doskonałej pracy, techniki od terapeuty

zozo napisał/a:
Dla mnie rehabilitacja, to była walka z wiatrakami.

Nie traktuj tego jako czepiania się Broń Boże, ale sama pisałaś że chcesz konstruktywnej rozmowy a odpowiedz mi- czy nie potrafiąc określić celów rehabilitacji można cokolwiek osiągnąć? Ja się stawiam w sytuacji terapeuty- przychodzi do mnie pacjent i ja nie potrafię określić celów swojej terapii, coś tam robię i co.... nie wiem w końcu czy to coś pomogło pacjentowi, czy zaszkodziło a dlaczego- nie zdefiniowałem celów.

zozo napisał/a:
Obecnie jedyna rehabilitacja, to chodzenie o 2 kulach

Świetnie bo i to jest element rehabilitacji przedoperacyjnej, pooperacyjnej. Pamiętaj tylko, o czym z pewnością Twój terapeuta wie, że nie liczy się czy chodzisz o tych dwóch kulach tylko jak Ty to robisz, jak zachowuje się Twoje miednica, tułów itp.

zozo napisał/a:
i czasem napinanie mięśni – mam to opanowane,

hmm nie rozumiem szczerze stwierdzenia ,, napinanie mięśni" czy samo napinanie mięśni ćwiczy fizjologię i biomechanikę ruchu w oparciu i dążąc do danej funkcji stawu??? Moim zdaniem nie... Nie mówię, że robisz źle bo nie wiem na czym polega Twoja rehabilitacja obecnie, ale liczę, że jesteś pod dobrą opieką.

zozo napisał/a:
Zupełnie nie odczuwam potrzeby rehabilitacji na tym etapie – później owszem tak.

Na którym- pooperacyjnym, obecnym czy przedoperacyjnym? A zadam inaczej pytanie takie bardzo ,,męskie hehe" Coś zaczyna stukać w stamochodzie w zawieszeniu, lepiej co kolwiek zajrzeć i spróbować zrobić w początkowej fazie i może to w przeliczeniu na pieniądze kosztować 50 zl, czy komopletnie jak się cała przednia kolumna rozwali i będzie to koszt 2000 zł? Odniósłbym to również do tego- czy warto coś robić w okresie przedoperacyjnym.....?

Ja nie piszę zozo tego by hmm namawiać Cię, zmieniać Twój pogląd na ten temat. Przedstawiasz swoją wizję, zdanie a ja staram się do tego odnieść stosując wyznaczniki fizjologii, patofizjologii, anatomii, biomechaniki ukłądu ruchu, naszego ciała a także opierając się o praktykę kliniczną.

Pozdrawiam

zozo - Pią 17 Cze, 2011

Piotrek Medic napisał/a:
a odpowiedz mi- czy nie potrafiąc określić celów rehabilitacji można cokolwiek osiągnąć?

Piotrek - oczywiście, że od początku mieliśmy jasno określony cel - było to odrzucenie kul po operacji lewego biodra.
Pisałam, że na początku prawa nieoperowana noga mnie praktycznie nie bolała a problemem była lewa. Bardzo szybko wyszło nam, że pomimo iż prawa strona nie boli, to miednica po tej stronie pracuje gorzej niż po lewej. Pracowaliśmy nad usprawnieniem prawej strony i przejściowo nawet udawało nam się uzyskać pozytywne efekty. Niestety bardzo szybko okazało się, że nic z tego nie będzie a prawe biodro w parę miesięcy dosłownie się posypało. Było to widoczne na zdjęciach rtg - nawet laik zauważyłby różnicę. Była sobie głowa a za 6 m-cy jakby się zapadła.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group